brak
zdumiewająca i osobna
każda trawka i kolor
złamanie kształtu
i cały przepych widzenia
z okna naprawdę pośpiesznego
pociagu
drzewo słup miejsce po ogniu
czerwone punkciki maków
wśród smukłych
i chyba chwiejących się
łodyg
liryka pejzażu
jak chciał Norwid
skończyła się
nieco przed nim
co wię zrobić
z tym wielkim dokuczliwym
brakiem słów
gdy nieznośny puls widzianego
narusza prywatny
rytm
zdumiewająca i osobna
każda trawka i kolor
złamanie kształtu
i cały przepych widzenia
z okna naprawdę pośpiesznego
pociagu
drzewo słup miejsce po ogniu
czerwone punkciki maków
wśród smukłych
i chyba chwiejących się
łodyg
liryka pejzażu
jak chciał Norwid
skończyła się
nieco przed nim
co wię zrobić
z tym wielkim dokuczliwym
brakiem słów
gdy nieznośny puls widzianego
narusza prywatny
rytm










