Bajki Ligasowe
Dawno, dawno temu, za siedmioma lasami, za siedmioma rzekami... Każdy zna słowa, które przenosiły nas do cudownego świata bajek i baśni. Nie wszyscy jednak wiedzą, że można milusińskim poczytać bajki związane tematycznie z Podhalem. W niedzielę 26 października w Czarnym Dunajcu odbyła się wieczornica połączona z promocją wydanych drukiem bajek i legend Wandy i Bronisława Ligasów. Występowały dzieci z zespołu "Tatry" w Ratułowie, fragmenty utworów czytała Jadwiga Sajdak i grała góralska muzyka pod kierownictwem Stanisława Bukowskiego. Chętni mogli nabyć książki: "Bajki i Legendy", "Legendy i Baje" oraz "Wiersze i Wierszyki" i od razu zdobyć dedykacje i autografy autorów oraz wydawcy. Bronisław Ligas o pisaniu myślał od dawna. Już w liceum powstały pierwsze wiersze, przygotowywał scenariusze. Na poważnie zaczął w ubiegłym roku - po sylwestrze - jak sam określa. - Decyzja zapadła właśnie wtedy - wyjaśnia autor - miałem już tyle pomysłów, tyle gotowych bajek w głowie, że trudno było z tym żyć. Teraz muszę pisać codziennie, bo nie da rady inaczej - tyle tego rodzi mi się w myślach. Może nadrabiam stracony czas? - dodaje. - Spieszę się, bo przecież nie wiadomo, jak długo to jeszcze potrwa. Do tej pory wydał dwa zbiory prozą: "Bajki i Legendy" oraz "Legendy i Baje". W pierwszym jest dziewięć, w drugim siedem odrębnych utworów. Najczęściej ich bohaterami są postacie ze świata zwierząt. Widoczne jest tu nawiązanie do tradycji bajek Ezopowych. Pełno w nich odniesień do dydaktycznej twórczości ludowej. Wszystkie propagują wartości uniwersalne, nie brak w nich jaskrawych pouczeń i wskazań ekologicznych. Sporo miejsca poświęca autor ziemi rodzinnej. W jej realiach osadzone są niektóre bajki. Mamy również opisy dawnych zwyczajów podhalańskich i wydarzeń historycznych. Całość jest bogato ilustrowana rysunkami Janusza Tycnera i Tomasza Maciejewskiego. Trzecia pozycja w dorobku autora to "Wiersze i Wierszyki" - pierwszy tomik poetycki. Autor przyznaje, że swój udział w powstaniu tych książek ma żona Wanda - tak wielki, że autorstwo wszystkich publikacji pozostawiono wspólne. - Te trzy pozycje to przedziwny wyjątek w naszej działalności - mówi Wiesław Łoś, wydawca książek - specjalizujemy się bowiem w literaturze wspomnieniowej i pracach naukowych. Codziennie przychodzi do nas kilku chętnych i najczęściej odchodzą z niczym. W przypadku Władysława Ligasa było inaczej. Od razu stwierdziliśmy, że to coś oryginalnego, co warto wydać, mimo niskiego nakładu. Wierzymy, że to nie ostatnie słowo autora, wiemy, że tworzy nadal, więc mu pomagamy, bo warto. Wiemy już po ostatniej rozmowie z autorem, że nadzieje szefa Oficyny Wydawniczej "Łośgraf" z Warszawy nie są bezpodstawne. Władysław Ligas ma gotowy kolejny tomik wierszy, kończy następne utwory prozą. Tym razem będą to opowiadania myśliwskie. Jak zapewnia, nowe wydania będą także dostępne na Podhalu. Ocenę literacką prezentowanych książek pozostawiamy krytykom. Ważnym wydaje się fakt, że w dobie otaczającej nas zewsząd przemocy, można propagować pozytywne wartości i to w formie przystępnej dla wszystkich, także dla najmłodszego pokolenia. Wartości wychowawcze publikacji dostrzeżono w kilku szkołach na Mazowszu - trafiły do kanonu lektur szkolnych. Mamy nadzieję, że czytelników bajek nie zabraknie na Podhalu. Autor prezentowanych publikacji - Bronisław Ligas urodził się w Czarnym Dunajcu w rodzinie od pokoleń "zasiedziałej" na tym terenie. Tak jak rówieśnicy ukończył miejscową podstawówkę. Potem było liceum w Jabłonce i matura w 1961 roku. Na studia wyjechał do Warszawy. W 1967 roku zdobył dyplom lekarza weterynarii na SGGW. Jeszcze w czasie studiów, w 1966 roku ożenił się z Mazowszanką - Wandą. Ślub odbył się w Czarnym Dunajcu, bo rodzice Władysława zapowiedzieli, że nigdzie dalej na wesele nie pojadą. Młody lekarz weterynarii rozpoczął staż w Miechowie, potem przez kilka lat pracował w Słomnikach. W 1977 roku osiadł w Iłowie na Mazowszu, gdzie dostał mieszkanie i posadę kierownika lecznicy. Mieszka tam nadal, choć już we własnym domu. Żona Wanda jest jego dobrym duchem, inspiracją, pierwszym czytelnikiem i recenzentem. Mają dwójkę dorosłych dzieci: Krzysztof mieszka od 18 lat w USA, gdzie prowadzi sporą firmę, córka Ewa jest protetykiem i mieszka z rodzicami.
Wacek Sajdak
Tygodnik Podhalański
Dawno, dawno temu, za siedmioma lasami, za siedmioma rzekami... Każdy zna słowa, które przenosiły nas do cudownego świata bajek i baśni. Nie wszyscy jednak wiedzą, że można milusińskim poczytać bajki związane tematycznie z Podhalem. W niedzielę 26 października w Czarnym Dunajcu odbyła się wieczornica połączona z promocją wydanych drukiem bajek i legend Wandy i Bronisława Ligasów. Występowały dzieci z zespołu "Tatry" w Ratułowie, fragmenty utworów czytała Jadwiga Sajdak i grała góralska muzyka pod kierownictwem Stanisława Bukowskiego. Chętni mogli nabyć książki: "Bajki i Legendy", "Legendy i Baje" oraz "Wiersze i Wierszyki" i od razu zdobyć dedykacje i autografy autorów oraz wydawcy. Bronisław Ligas o pisaniu myślał od dawna. Już w liceum powstały pierwsze wiersze, przygotowywał scenariusze. Na poważnie zaczął w ubiegłym roku - po sylwestrze - jak sam określa. - Decyzja zapadła właśnie wtedy - wyjaśnia autor - miałem już tyle pomysłów, tyle gotowych bajek w głowie, że trudno było z tym żyć. Teraz muszę pisać codziennie, bo nie da rady inaczej - tyle tego rodzi mi się w myślach. Może nadrabiam stracony czas? - dodaje. - Spieszę się, bo przecież nie wiadomo, jak długo to jeszcze potrwa. Do tej pory wydał dwa zbiory prozą: "Bajki i Legendy" oraz "Legendy i Baje". W pierwszym jest dziewięć, w drugim siedem odrębnych utworów. Najczęściej ich bohaterami są postacie ze świata zwierząt. Widoczne jest tu nawiązanie do tradycji bajek Ezopowych. Pełno w nich odniesień do dydaktycznej twórczości ludowej. Wszystkie propagują wartości uniwersalne, nie brak w nich jaskrawych pouczeń i wskazań ekologicznych. Sporo miejsca poświęca autor ziemi rodzinnej. W jej realiach osadzone są niektóre bajki. Mamy również opisy dawnych zwyczajów podhalańskich i wydarzeń historycznych. Całość jest bogato ilustrowana rysunkami Janusza Tycnera i Tomasza Maciejewskiego. Trzecia pozycja w dorobku autora to "Wiersze i Wierszyki" - pierwszy tomik poetycki. Autor przyznaje, że swój udział w powstaniu tych książek ma żona Wanda - tak wielki, że autorstwo wszystkich publikacji pozostawiono wspólne. - Te trzy pozycje to przedziwny wyjątek w naszej działalności - mówi Wiesław Łoś, wydawca książek - specjalizujemy się bowiem w literaturze wspomnieniowej i pracach naukowych. Codziennie przychodzi do nas kilku chętnych i najczęściej odchodzą z niczym. W przypadku Władysława Ligasa było inaczej. Od razu stwierdziliśmy, że to coś oryginalnego, co warto wydać, mimo niskiego nakładu. Wierzymy, że to nie ostatnie słowo autora, wiemy, że tworzy nadal, więc mu pomagamy, bo warto. Wiemy już po ostatniej rozmowie z autorem, że nadzieje szefa Oficyny Wydawniczej "Łośgraf" z Warszawy nie są bezpodstawne. Władysław Ligas ma gotowy kolejny tomik wierszy, kończy następne utwory prozą. Tym razem będą to opowiadania myśliwskie. Jak zapewnia, nowe wydania będą także dostępne na Podhalu. Ocenę literacką prezentowanych książek pozostawiamy krytykom. Ważnym wydaje się fakt, że w dobie otaczającej nas zewsząd przemocy, można propagować pozytywne wartości i to w formie przystępnej dla wszystkich, także dla najmłodszego pokolenia. Wartości wychowawcze publikacji dostrzeżono w kilku szkołach na Mazowszu - trafiły do kanonu lektur szkolnych. Mamy nadzieję, że czytelników bajek nie zabraknie na Podhalu. Autor prezentowanych publikacji - Bronisław Ligas urodził się w Czarnym Dunajcu w rodzinie od pokoleń "zasiedziałej" na tym terenie. Tak jak rówieśnicy ukończył miejscową podstawówkę. Potem było liceum w Jabłonce i matura w 1961 roku. Na studia wyjechał do Warszawy. W 1967 roku zdobył dyplom lekarza weterynarii na SGGW. Jeszcze w czasie studiów, w 1966 roku ożenił się z Mazowszanką - Wandą. Ślub odbył się w Czarnym Dunajcu, bo rodzice Władysława zapowiedzieli, że nigdzie dalej na wesele nie pojadą. Młody lekarz weterynarii rozpoczął staż w Miechowie, potem przez kilka lat pracował w Słomnikach. W 1977 roku osiadł w Iłowie na Mazowszu, gdzie dostał mieszkanie i posadę kierownika lecznicy. Mieszka tam nadal, choć już we własnym domu. Żona Wanda jest jego dobrym duchem, inspiracją, pierwszym czytelnikiem i recenzentem. Mają dwójkę dorosłych dzieci: Krzysztof mieszka od 18 lat w USA, gdzie prowadzi sporą firmę, córka Ewa jest protetykiem i mieszka z rodzicami.
Wacek Sajdak
Tygodnik Podhalański










