Wydawnictwa Akademickie
zobacz wszystkie działy
Wydawnictwa Literackie
zobacz wszystkie działy
Twój koszyk
Twój koszyk jest pusty.
Zapraszamy na zakupy!

sprawdź koszyk

Subskrypcja
Podaj swój adres e-mail,
aby otrzymywać informacje
o nowościach w serwisie.

Katalogi

Katalog tytułów

Katalog autorów

generuj listę książek

Dodatek specjalny do Rzeczpospolitej

Recenzje » Haust Powietrza
 
PRZEGLĄD POWSZECHNY 2(1062) LUTY 2010
 
CZAS SPOKÓJ, CZAS BÓL  
Katarzyna Suchcicka
 
Haust powietrza
 
Oficyna Wydawnicza Łośgraf, Warszawa 2009, ss. 66.
   Nie tylko ja uważam, że każdy dobry wiersz jest najdoskonalszym aktem po­znania, niosąc sobą wszystkie te treści, jakie umożliwiają dogłębne zanurzenie się w sobie samym i wszelkich, zagadnie­niach związanych z naszym funkcjono­waniem tu i teraz. A także gdzie indziej i kiedy indziej. W metafizycznej przestrzeni istnienia. Katarzyna Suchcicka świadomie wpisuje się w tę prawdę przez własny akt twórczy. Różnorodność per­spektyw poznawczych w jej nowym zbio­rze wierszy świadczy o bardziej jeszcze dosadnej niż w zbiorach poprzednich potrzebie przeniknięcia tajemnicy bytu, dotknięcia jej wielorakich wymiarów. Już o jej zbiorze debiutanckim „Niepowstrzy­mana mięśniem szybuję" (1986) Kata­rzyna Grela pisała: Jedną z charaktery­stycznych cech tych wierszy jest spon­taniczna gestykulacja słowna oddająca wewnętrzny niepokój egzystencjalny, co nadaje im znamiona emocjonalnego i poznawczego autentyku. W wierszu „Ontologia" pozornie zmącona miesza­nina doznań eksploduje przenikliwym i jasnym poznawczo pytaniem.: „Czy ja istnieję w świetle czy ja je zasłaniam?" (...) Wszędzie pulsująca materia życia przeistacza się w wartość niematerial­ną: ekstazę odkrycia czy stan racjonali­zującej kontemplacji. Docieknie praw­dy o sobie i świecie jest tu zawsze aktem odwagi pozbawionym zafałszowań my­ślowych i niedomówień.
   Po ukazaniu się zbioru „Niebieska pończocha" ja sama z kolei tak określa­łam, pasję poznawczą Suchcickiej: Poet­kę intryguje -jak wyraża to w wierszu „Tło środkowe" - „Krajobraz uwolnio­ny z ciała", a więc autonomiczne życie umysłu odbite w poruszeniach myśli, w literaturze, w sztuce. Stara się aluzją, paradoksem, ironią trafić w intelektual­ne sedno problemu. A problemem numer jeden tej poezji jest właśnie świadomość istnienia, Suchcicka tak odświeża kartezjańską definicję bytu: „Boli mnie, więc wiem, że ja to jestem ja". („Nowe Książki" 4/1994). Refleksje o podobnym charakte­rze analitycznym zawiera też omówienie kolejnego zbioru wierszy poetki „Dzikie kryształy" dokonane przez prof. Włodzi­mierza Boleckiego: Każdy wiersz Suchcickiej jest konsekwentnym i śmiałym dążeniem do samopoznania - nawet za cenę intymnego odsłonięcia. Bohaterka tych wierszy nie ukrywa się bowiem za role poetyckie, za figury i poetyckie ma­ski. Zawsze mówi w imieniu własnym. (...) Jeśli jednak wczytać się w te wiersze troszkę głębiej, to okaże się, że jest w tej radości, w tej spontaniczności jakiś inny wymiar, który określiłbym jako „ciemna smuga". (...) Są to wiersze poetki, która ma świadomość, że życie ma także dru­gą stronę - cienistą, ciemną, bolesną. („Pogranicze. Szczeciński Dwumiesięcznik Kulturalny" 6/2004).
   Ano, w ten właśnie sposób manifestuje się dojrzała osobowość artystyczna. Ja-inni, ja-świat - jako oboczność, antynomia, ale też współistnienie, wspólnota - jesz­cze wyraźniej niż poprzednio zaznaczają się na przemian ostrą i łagodną linią w no­wych wierszach Suchcickiej. Im głębsza staje się jej świadomość siebie, tym wy­raźniej deklaruje ona własne prawo do intymności, do osobności, ale też silniej zdaje się podlegać presji współzależności i współcierpienia, chociaż nie współklęsk. Suchcicka z każdej sytuacji zagrożenia ozy egzystencjalnego niepokoju stara się znaleźć wyjście na wolność, w sferę rado­ści i nadziei. W wierszu „W sztokholmskim świetle" wypowiada taką impresję:. Idę na lody i wpadam na piwo / Niech leci prze­ze mnie / ten świat/przez oczy i nozdrza / a nawet przez skórę /radosną teraz aż do zapomnienia/że jest tymczasem/, że jest ziemską / że jest powłoką /bo hasam po niebie! W następnym wierszu pt. „Wol­ność" konkluduje: Świat jest jeszcze bar­dziej mój / niż gdybym go miała.. Zarów­no zmysły jak i umysł poetki uczestniczą w pełni w procesie oddawania się światu, a fakt, że obywa się ona bez masek, bez wspomagających wyobraźnię kulturowych manekinów, czyni z jej wierszy akty kon­fesyjnych zwierzeń, Mówi o sobie wprost, a jej inteligencja i wrażliwość przełamu­ją bariery lęku i codziennych życiowych ograniczeń, by odkrywać coraz to nowe przestrzenie doświadczeń mentalnych, egzystencjalnych i duchowych. Z odwagą i swadą mówi o sprawach, które uchodzą często - zwłaszcza w tzw. poezji kobiecej - za nietykalne tabu. Myślę głównie o tematach dotyczących religii, sztuki, miło­ści i seksu, w jakie Suchcicka wdaje się z naturalnością i swobodą, bez żadnych kompleksów: Wiersz „Tajemnica" np. za­wiera taką definicję Boga:
Tyle mieć pewności
 ile w teście ciążowym
99 %-
mój Boże!
Lecz Ty,
 wolisz siedzieć
 w niepewnym
 jednym procencie.
Podobnie jasne i czyste myślowo na ten temat są wiersze „Wiara" i „Ulga", choć  ten drugi śmiało łączy temat wia­ry z seksem. Wiersze dotyczące miłości i seksu są nadal u Katarzyny Suchcickiej epigramatami, lapidarnymi oznajmieniami radości istnienia: Ten ptak / ma takie mocne skrzydła / Pikuje / prosto w niebo rozkoszy („Nasz ptak"). Inspira­cje literaturą i sztuką objawiane są tutaj z taką samą prostotą i bezpośredniością jak przekonanie o niezwykłej wadze wła­snego powołania: Może nie prosić / Boga / o łaskę ludzką / łagodność / dobrobyt / i losu łaskawość/ Może to pióro i papier / to kryjówka / wybranych / mój chleb i wino/moje zdrowie („Eremitka").
 Poet­ka nie boi się wyzwań ani intelektualnych, ani kulturowych; w wierszu „Wnętrza petersburskich domów" wędruje np. po mieszkaniach-muzeach wielkich pisarzy rosyjskich, przypominając sobie i nam dramatyczne losy ich życia i twórczości. Wyznaje świętą zasadę, że życie to bez­cenny dar i trzeba robić wszystko, by je chronić przed znieprawieniem, grzechem obojętności i duchowym kalectwem. A jed­nym z warunków takiego zaangażowania w godne istnienie jest umiejętność zacho­wania wewnętrznej wolności, pozosta­wanie sobą w każdych okolicznościach. W wierszu „Jak żyć" podaje taki przepis na tytułowe pytanie: Przecież wystarczy /w ciepłym pokoju / opierać się o zimną szybę / i widzieć czarne pnie drzew / na sypkim białym tle// już wtedy jesteś od­dzielną osobą / stworzoną / by patrzeć / żyć /przypominać sobie / talent Breugla.  Istotne dla poetki warunki godne­go istnienia to także umiłowanie natury, pozostawanie w kręgu egzystencjalnej „dzikości", ciekawość życia wielkich tego świata, przywiązanie do tradycji i  rodzi­ny. Tytułowy „Haust powietrza" jest wła­śnie wyznaniem miłości do przyrody w jej podstawowych wcieleniach. Podobny charakter ma „Bajka skandynawska". To właśnie kilkuletni pobyt w Szwecji uwraż­liwił poetkę na znaczenie i niezbędność w naszym życiu krajobrazu, wizerunków natury odbitych w naszych zmysłach i umyśle. Rola tradycji powraca również kilkakrotnie w tych utworach: wiersze antycypujące śmierć ojca i wspominające chustę prababki przepełnione są auten­tycznym wzruszeniem. Suchcicka pre­cyzyjnie i z pasją formułuje swoje postu­laty życiowe i artystyczne,- tytuł jednego z wierszy „Czas spokój, czas ból" to wyra­zista artykulacja podstawowego paradok­su ludzkiego istnienia: czas - oznaczający trwanie i przemijanie - ma dwa oblicza, spokoju, czyli spełnienia, dostatku oraz bólu, czyli wyrzeczenia, braku, biedy. Jak zauważył W. Bolecki, dojrzała osobowość poetki nie broni się przed dostrzeżeniem i wyrażeniem całej prawdy naszego ist­nienia. I jasne, i ciemne jego strony są przez nią eksponowane bez zahamowań. Mam jednak wrażenie, że ta jasna strona życia zyskuje coraz większą uważność i czułość samej autorki. I że to owa pogo­da istnienia nada życiu poetki ostateczny sens, stając się potwierdzeniem jej wła­snej natury wywiedzionej z najlepszych myśli i uczuć tego świata. Ona sama ma na temat własnej przyszłości takie ma­rzenie, które wypowiada w wierszu „ Arktyczne powietrze", kończącym ten zbiór:
 Niech mi nie będzie odjęta
 możliwość
czucia wyraźnie i mocno
smaków
zapachów
i wzruszeń
oglądania
jaskrawych kolorów
szerokich widoków
powiewu chłodu orzeźwiającego
na policzkach
Niech żyję
Nie pozostaje mi nic innego, tylko życzyć poetce spełnienia tego marzenia.
Adriana Szymańska
 
PRZEGLĄD POWSZECHNY 2(1062) LUTY 2010

Adriana Szymańska



« powrót
Oficyna Wydawnicza ŁOŚGRAF
Elektoralna 11
00-137 Warszawa
tel. (22) 624-88-15
tel/fax (22) 890-98-66
[ więcej » ]